15 sierpnia 2011. Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej. Pierwszy alarm w tym dniu pochodzący z otwartego przez kogoś Okna Życia rozległ się około godz. 13.00. Siostra pospiesznie zjechała do piwnicy, ale sygnał alarmu – jeden z wielu, jakie docierają do nas o różnych porach dnia i nocy, okazał się fałszywy. Po niespełna dwóch godzinach jeszcze raz rozdzwoniły się nasze komórki, informując, że coś dzieje się w Oknie Życia, ale i ten alarm nie sygnalizował pojawienia się dziecka. Wielkie było nasze zdumienie, gdy po kolejnym, trzecim alarmie ok. godz. 16.00 znalazłyśmy w nim śpiące, kilkudniowe dzieciątko. Szok był tym większy, że wszystkie dotychczasowe alarmy (było ich przynajmniej kilkaset, jeśli nie kilka tysięcy) były w ciągu dnia fałszywe, a te, które zwiastowały pozostawienie dwoje poprzednich dzieci dotarły do nas w okolicach godziny 23-ej.
Ponieważ przy maleństwie, które okazało się dziewczynką, nie znalazłyśmy żadnych informacji, nazwałyśmy ją Marysią, no bo jak inaczej w takim dniu!
Śliczna, wyglądająca na zdrową i zadbaną dziewczynka, bardzo szybko została przewieziona na badania do szpitala. Prawie natychmiast także ruszyły procedury zmierzające do znalezienia dla niej nowej rodziny, która będzie mogła jej zapewnić godne, szczęśliwe życie.
Mamie Marysi dziękujemy, że przez 9 miesięcy nosiła ją pod swym sercem, że zechciała ją urodzić, że w sytuacji dla siebie pewnie bardzo trudnej i skomplikowanej, wybrała najlepsze z możliwych, choć niełatwe rozwiązanie. Wierzymy, że Marysia będzie szczęśliwa, że szczęśliwi będą jej nowi rodzice. Wszystkim życzymy Bożego błogosławieństwa i wielu radości.