Fundacja Evangelium Vitae, ul. Rydygiera 22-28, Wrocław, tel. 71 782 87 61,KRS 0000259108|fundacja@boromeuszki.pl


Program rozwojowo-terapeutyczny dla kobiet: „Coś dla siebie”

„Coś dla siebie” to program rozwojowo-terapeutyczny dla Kobiet, które chcą wzrastać. Zachęcamy do zapoznania się z naszą ofertą:
Plakat_Program

Świąteczne życzenia – czas na bilans

Powoli zbliżamy się do końca roku 2014. Przyniósł on dalszy rozwój Naprotechnologii, wiele małżeństw doczekało się upragnionego potomstwa. Szkoda, że niektóre małżeństwa chcąc pójść na skróty próbują wpierw tak mało skutecznej i rujnującej organizm metody in vitro, która niestety tylko wydłuża i komplikuje leczenie zdrową metodą Naprotechnologii. Fundacja roztacza także swe skrzydła nad dziećmi zagrożonymi aborcją, nieustannie już od pięciu lat działa otwarte dla nich Okno Życia:

BN2014b_Strona_1 BN2014b_Strona_2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor |Grudzień 12th, 2014|Aktualności|0 komentarzy|

Aborcja boli zawsze

Chcielibyśmy, by każde poczęte dziecko było chciane i kochane przez swoich rodziców. Wiemy jednak, że tak nie jest. Nie wystarcza prowadzić Poradni Rodzinnej, nie wystarcza otwarte 24 godziny na dobę Okno Życia. Nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdej zdesperowanej i myślącej o zabiciu swego dziecka kobiety i przekonać ją, jak cenny skarb w sobie nosi, że jest tyle sposobów, by jej pomóc, o ile tylko zechce.
Może świadectwo innych kobiet będzie dla niej bardziej przekonywujące:

Art. ze strony: http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,407,zaplacilam-swoj-rachunek-za-aborcje.html

O tym, jak wielkim nieszczęściem w życiu kobiety jest aborcja i jak tragiczne powoduje ona konsekwencje, mówi świadectwo Carolyn, opublikowane w książce Aborted Women. Silent no more.

To było 10 lat temu. Zaszłam w ciążę. Byłam rozwiedziona i faktycznie samotna. Pierwszą moją reakcją była panika. Miałam już 4-letnią córkę, pracowałam tylko dorywczo, więc niewiele zarabiałam. Ojciec dziecka, kiedy się dowiedział, że jestem w ciąży, wycofał propozycję małżeństwa. Byłam bez środków do życia, bez ubezpieczenia i nie wiedziałam, gdzie szukać pomocy…

Kiedy zwracałam się do znajomych, każdy mi mówił coś innego: „Z czego się utrzymasz przy twoich zarobkach?”, „Przecież masz już jedno dziecko do wyżywienia”, „Z czego zapłacisz za poród i pobyt w szpitalu?”… Miałam okropny zamęt w głowie, nikt mnie nie wsparł, nie zapytał, co czuję, nie przytulił. A wystarczyłaby choć odrobina miłości czy wsparcia…

Znajoma, która 25 lat wcześniej poddała się nielegalnej aborcji, pierwsza podsunęła mi to rozwiązanie: „Przecież teraz aborcja jest już legalna i »bezpieczna«”. I choć ona sama na skutek aborcji nie mogła mieć dzieci, bardzo mnie do niej namawiała. Czułam się jak w potrzasku. Nie było czasu na myślenie…

Byłam kompletnie zdezorientowana i ogłupiona, nie wiedziałam, co robić. W tej sytuacji moi znajomi postanowili się zająć wszystkim sami. Czułam się jak ktoś patrzący na to wszystko z zewnątrz, jakby to w ogóle mnie nie dotyczyło, jakby chodziło o kogoś innego… Nie oskarżam teraz nikogo, oni po prostu robili to, co uważali za najlepsze. Dlatego teraz wiem, że tak ważne jest, by ludzi uczyć i uświadamiać w tym, co naprawdę jest dobre!
Znalazłam się w Cleveland, u znajomych, którzy zawieźli mnie do kliniki aborcyjnej. Moje serce mówiło mi wtedy, że robię źle, jednak rozsądek tłumaczył to, do czego namawiali inni.

Zostałam sama w klinice. Wzięto ode mnie pieniądze, poddano testowi ciążowemu i przydzielono metalową szafkę, taką jak na pływalni. Dostałam papierową jednoczęściową piżamę. Wszystko wokół było zimne, personel zachowywał się w sposób mechaniczny i formalny. Żadnego współczucia, żadnego wsparcia… Jak w jakiejś fabryce. Kazano mi czekać na wywołanie w małej poczekalni. Potem przeprowadzono mnie do innego pomieszczenia, kazano położyć się na stole i włożyć stopy w coś w rodzaju strzemion. Wszystko było tak zimne, że miałam dreszcze.

Jeszcze nigdy tak się nie bałam i nie byłam taka samotna. Okazało się, że zabieg, który miał być bezbolesny, wcale taki nie był. Kiedy wyrywano ze mnie dziecko, ból stał się tak nieznośny, że z oczu popłynęły mi łzy. Kazano mi leżeć spokojnie i obiecywano, że „to zaraz się skończy”. Po aborcji kazano mi przejść do innego pokoju, gdzie pozwolono mi położyć się na pół godziny, po czym kazano wstać i pójść. Poszłam do szafki i ubrałam się. Miałam się zgłosić do lekarza rodzinnego za sześć tygodni. Zapytałam, czy mogę zadzwonić po kogoś. Odpowiedziano, że szpital nie ma telefonu na użytek pacjentek i że mogę zadzwonić z budki na zewnątrz.

Wyszłam na ulicę. Był zimny, listopadowy dzień. Kiedy czekałam przed kliniką na samochód, byłam zmarznięta, czułam nudności, zawroty głowy, samotność i pustkę. Podjechała po mnie znajoma ze swoją przyjaciółką. Jechały właśnie na lunch do restauracji, więc byłam zmuszona im towarzyszyć. Chciałam po prostu z kimś być. Po dwóch dniach ktoś ze znajomych odstawił mnie z powrotem do domu i dosłownie zostawił przed drzwiami mieszkania… Ciekawe, że tyle osób było gotowych, żeby mi doradzać przed aborcją, a po wszystkim zostałam kompletnie sama…

Wszystko, co nastąpiło później, przypominało bardziej koszmar niż rzeczywistość. W nocy śniło mi się moje własne, zabite dziecko… Zaczęłam pić, doszłam do pięciu butelek alkoholu tygodniowo. Czasem nie jadłam przez kilka dni, a potem, zmusiwszy się do jedzenia, wymiotowałam wszystko, co wcześniej zjadłam. W końcu poszłam do lekarza i okazało się, że po aborcji wdała się infekcja dróg rodnych. Lekarz zaczął mnie leczyć, lecz nic nie skutkowało. Kiedy opowiedziałam mu o nocnych koszmarach i o moim rozstrojeniu nerwowym, zapisał środki uspokajające. Żadnej pomocy, żadnej rady – po prostu tabletki…

Brałam tabletki uspokajające na noc, żeby móc spać, i tabletki pobudzające na dzień, żeby się jakoś trzymać. Cztery razy świadomie przedawkowałam, próbując się zabić. Nie sądzę, żebym naprawdę chciała wtedy umrzeć, po prostu chodziło o to, żeby mną się ktoś zajął, wysłuchał, wsparł. Chciałam, żeby to cierpienie się wreszcie skończyło. Lekarz próbował leczyć poaborcyjną infekcję coraz to nowymi sposobami, ale bez skutku. Zmieniałam lekarzy jednego po drugim i w końcu musiałam się poddać operacji chirurgicznej, bo infekcja uszkodziła szyjkę macicy. Na krótko poczułam się lepiej.

W końcu poznałam mężczyznę, który dzisiaj jest moim mężem. Dzięki jego miłości i wsparciu zaczęłam swoje życie jakoś składać na nowo. Razem zaczęliśmy chodzić do kościoła, gdzie wreszcie spotkałam Chrystusa, mojego Zbawcę. On bez zwłoki przebaczył mi to, co zrobiłam, ale upłynęło wiele czasu, zanim byłam zdolna wybaczyć sama sobie. Po długim okresie duchowej śmierci i doświadczenia prawdziwego piekła powróciłam wreszcie do życia.

Fizyczne skutki aborcji dawały jednak ciągle znać o sobie: spadek odporności, ciągle nowe infekcje, guzki, endometrioza… W końcu lekarze stwierdzili, że wyleczenie jest niemożliwe, i dlatego byłam zmuszona poddać się operacji usunięcia macicy. Po 10 latach zapłaciłam wreszcie swój „rachunek” za aborcję.

Kiedy spoglądam wstecz, myślę, że jeśli wtedy znalazłabym wokół siebiemiłość, zrozumienie i wsparcie, a przede wszystkim rzetelną znajomość faktów związanych z aborcją, nigdy bym się na nią nie zdecydowała. Aborcja boli, boli już na zawsze. Sądzę, że stowarzyszenia kobiet, które poddały się aborcji, powinny być dużo głośniejsze. Mamy prawo ostrzegać przed tym bólem.
A świadomość, że miliony kobiet przeżywają ten sam koszmar, który ja przeszłam, rozdziera mi serce.

Źródło: Aborcja boli na zawsze

Autor |Grudzień 9th, 2014|Aktualności|0 komentarzy|

Ratuj dzieci, które przeżyły aborcję

Aborcje dokonywane w 23. tygodniu ciąży przeżywa 10% dzieci.

Pozostawianie ich na śmierć bez opieki medycznej lub zabijanie ich, tylko dlatego że nie są “chciane”, jest nieludzkie.

Pomóż ratować dzieci przedwcześnie urodzone, które przeżyły aborcję podpisując petycję:
http://citizengo.org/pl/14456-stop-zabijaniu-noworodkow

Jeśli ktoś uratował jedno życie to tak jakby uratował cały świat.

 

Autor |Grudzień 9th, 2014|Aktualności|0 komentarzy|

Naprotechnologia we Wrocławiu

Fundacja   Evangelium Vitae
ul.   Rydygiera 22-28; 50-249 Wrocław
Tel. 71 782 87 61; 509 437 479; 503 515 526
fundacja@boromeuszki.pl

www.fev.wroclaw.pl

 

NaProTechnology, czyli technologia naturalnej prokreacji, jest metodą leczenia stosowaną na świecie, wykorzystywaną m.in. w leczeniu: problemów z płodnością, nawykowych poronień, depresji poporodowej, endometriozy, zaburzeń hormonalnych.

Pierwszym etapem umożliwiającym podjęcie leczenia jest poznanie narzędzia diagnostycznego tej metody, którym jest Model Creighton’a. Najbliższe spotkania omawiające ten temat zostaną zorganizowane w następujących terminach :

  • w Fundacji Evangelium Vitae na ul. Rydygiera 22-28 we Wrocławiu

11.12.2014 r.     (czwartek)      o godz. 18.00 – spotkanie poprowadzi  Agnieszka Kubrak (tel. 605 242 313)
13.12.2014 r.       (sobota)        o godz. 10.00 – spotkanie poprowadzi  Agata Aniszczyk    (tel. 697 782 456)
16.12.2014 r.       (wtorek)        o godz. 15.00 – spotkanie poprowadzi  Agnieszka Leibmann (tel. 668 753 255)
16.12.2014 r.        (wtorek)       o godz. 19.30 – spotkanie poprowadzi  Krzysztof Strug      (tel. 692 550 798)
08.01.2015 r.  (czwartek)       o godz. 18.00 – spotkanie poprowadzi  Joanna Bober         (tel. 603 377 313)
17.01.2015 r.       (sobota)        o godz. 10.00 – spotkanie poprowadzi  Agnieszka Kubrak  (tel. 605 242 313)


Na powyższe spotkania można się zapisywać
telefonicznie na podane numery telefonów
lub na adres mailowy: soor@boromeuszki.wroclaw.pl
W przypadku leczenia niepłodności zachęcamy, by w spotkaniu brali udział oboje małżonkowie.

Grupa wsparcia

Przy Fundacji Evangelium Vitae działa Grupa Wsparcia:
Grupa_wsparcia_zapisy

Zostań wolontariuszem!

Bardzo zachęcająca propozycja! Warsztaty łączą przyjemne z pożytecznym! Dla Ciebie będzie to czas radości, zabawy, relaksu – dla innych – niezapomniane chwile, zapraszamy!

Terminy warsztatów są uzależnione od możliwości uczestników. Odbywają się zarówno w godzinach dopołudniowych jak i popołudniowych. Jeśli chcesz do nas dołączyć przyjdź, napisz, zadzwoń – umówimy się:)

Plakat_warsztaty

Oferta dla mam oczekujących narodzin oraz mam po porodzie – ćwiczenia z fizjoterapeutką

FITNESSZapraszamy serdecznie panie spodziewające się dziecka oraz mamy po porodzie na zajęcia gimnastyczne z dr Agnieszką Ptak, fizjoterapeutką, które rozpoczną się 26.11.2014.

Środy godzina 18.00 gimnastyka dla przyszłych mam- kontynuacja ćwiczeń przygotowujących do porodu zapoczątkowanych w naszej szkoły rodzenia

Środy godzina  20.00 gimnastyka poporodowa dla mam

 

Koszt zajęć w zależności od liczebności grupy (max liczba osób 8)

4 osoby 30 zł/os

5  osób  25zł/os

6 i więcej osób  20 zł/os

Zgłoszenia udziału w poszczególnych zajęciach przyjmuje prowadząca pod adresem: ptak_agnieszka@wp.pl lub telefonicznie 609 861 473.

Autor |Listopad 13th, 2014|Szkoła rodzenia|0 komentarzy|

Dyżury lekarzy

Przedstawiamy ofertę Centrum Troski o Płodność:

dr Radosław Maksym z Warszawy, konsultant medyczny NaProTechnologii (NFPMC), w trakcie specjalizacji z ginekologii i położnictwa oraz andrologii.

Terminy konsultacji podamy Państwu przy rejestracji.
Można się umawiać na wizytę
:

– 50 min. – konsultacja ginekologiczna jak i andrologiczna oraz USG
– 25 min. – konsultacja z badaniem USG
oraz na przeprowadzenie badania nasienia.

Każda wizyta z założenia dotyczy małżeństwa więc zachęcamy do uczestnictwa obydwu małżonków.

Małżeństwa korzystające z nauki Modelu Creightona przy Fundacji Evangelium Vitae, które chciałyby odbyć wizytę proszone są o zapisywanie się poprzez swoich instruktorów.

Pozostałe osoby mogą się zapisywać telefonicznie pod nr 798 988 903 lub wysłać zapytanie na adres: poradnia@boromeuszki.pl

Grupa wsparcia

Grupa_wsparcia